Chanel Santini Katolik.pl - Spowiedź - Kierownictwo duchowe czy pomoc terapeutyczna? | miesięcznik W Drodze
logo
 
A
A
A
 
Paweł Kozacki OP, Wojciech Prus OP
Kierownictwo duchowe czy pomoc terapeutyczna? | miesięcznik W Drodze
Dlaczego nie lubisz?
 
Bo człowiek przychodzi też, żeby być wysłuchany. Staram się łączyć oba wątki, przez słuchanie chcę służyć człowiekowi. I badam, co jest mu potrzebne w danej chwili – wskazówka czy słowo. Mam wrażenie, że ludzie nie przychodzą dziś od razu po sprawy dotyczące wiary. Raczej nieświadomie, z głodu dialogu i spotkania, pod pozorem kierownictwa duchowego przychodzą sobie pogadać. Kierownik duchowy przypomina wtedy bardziej lekarza – mówią o tym Klimakus czy Symeon Nowy Teolog, nazywając taki czas etapem uzdrowienia.
 
Czy kierownik, jeżeli ma prowadzić jakąś drogą, sam musi ją przejść?
 
Musi uczestniczyć w sukcesji mistrzów duchowych. Otrzymać dar kierownictwa duchowego. Umiera uczeń, rodzi się mistrz. Ktoś powiedział, że mistrzowie rodzą się po pięćdziesiątce. Długo trzeba być uczniem! Człowiek powoli staje się mistrzem, poprzez słuchanie i proste słowa wprowadza w swoje własne misterium, które reprezentuje jako słuchacz Słowa.
 
Podobnie w psychoterapii, nie bez powodu jednym z warunków otrzymania państwowego certyfikatu jest własna terapia – żeby nie tylko słuchać wykładów, ale odbyć mnóstwo godzin terapii własnej.
 
Nie chodzi tylko o głowę, o intelekt?
 
Oczekiwano kiedyś, że kierownik będzie święty. Nie może to więc być ktoś nie modlący się, ale posiadający techniki słuchania i wielką wiedzę. Gdy kogoś słucham, mój świat przenika go poprzez współczującą więź. Przez słuchanie otwierają się wewnętrzne bramy – naznaczam tego, kogo słucham. Dlatego szło się na rozmowę do świętych, nie do ekspertów, którzy usiądą, założą nogę na nogę i powiedzą: „A jaki ma pani obraz Boga, pani Kaziu?”. Może takie pytanie pobudzi do myślenia, ale nie wiem, czy pogłębi wiarę.
 
Gdy słucham słowa Bożego, mój świat i świat Boga się spotykają. Jeżeli kierownik duchowy nie jest słuchaczem Słowa, daleko nie zajdzie, pozostanie na peryferiach duchowości. Bez wchodzenia w doświadczenie Boga można cicho przekazać swój nieświadomy ateizm.
 
A gdyby ktoś przyszedł, pytając, jak znaleźć kierownika duchowego?
 
Zapewne bym się spotkał albo poleciłbym kogoś na wstępną rozmowę, żeby rozeznać oczekiwania i rozumienie kierownictwa duchowego. Czy rzeczywiście go potrzebuje? Nie sądzę, że wszyscy muszą mieć kierownika. Chociaż tu trzeba być elastycznym.
 
Moim zdaniem, kierownik duchowy to ktoś, kto potrafi być kreatywny i elastyczny, bo niekiedy trzeba się przedrzeć przez czas rozmów czysto ludzkich. Może potrzeba takiego okresu, jak w rekolekcjach ignacjańskich pierwszego tygodnia, kiedy porządkuje się pewne rzeczy, a potem dopiero szuka woli Bożej. Ważne nie lekceważyć kogoś, kto rozmawia o ludzkich sprawach, a nie o różnicy między kontemplacją a medytacją. Przez ludzkie idziemy do boskiego.
 
Zaskakujące, że mówisz pozytywnie o udzielaniu rad. Pamiętam Twoje konferencje o słuchaniu: w człowieku jest Słowo – Chrystus, a dobre wysłuchanie pomaga odnaleźć Słowo w sobie. A jeżeli szukający kierownictwa chce oddać kierownicę swojego życia?
 
Wtedy mówiłem o fenomenie słuchania, co nie znaczy, że ono wystarcza. Najlepiej łączyć tradycje. Czasami trzeba wejść w rolę nauczyciela. Po co ktoś ma błądzić dwadzieścia lat! Kierownictwo duchowe rozumiem tak, że kierownikiem nie jest ten, kto towarzyszy. Według mnie prowadzącym jest Duch Święty. On jest kierownikiem człowieka. Kierownictwo duchowe jest procesem, gdzie poprzez dialog Duch Święty prowadzi i kierownika duchowego, i tego, kto przyszedł. Byłbym więc ostrożny z nazywaniem człowieka kierownikiem duchowym. Jest bardziej towarzyszem.
 
Niektóre osoby nie potrzebują aż tylu rad. Ale są i inni. Jak w wychowaniu dziecka, czasami akcentuje się bardziej wolność, niekiedy posłuszeństwo. Im ktoś dojrzalszy, tym więcej samodzielności. Trzeba być elastycznym i rozeznać, co bardziej służy.
 
Kocham dwie tradycje – taką bardziej słuchającą, współczesną, która ma wielkie plusy, ale też tradycję wczesnego chrześcijaństwa, świętych ojców i mistrzów. Jak je łączyć? Dobry mistrz wie, kiedy powinien mówić, kiedy nie. Jeżeli człowiek chce mi oddać kierownicę, dobra interpretacja może mu pomóc odkryć tę niedojrzałość. Ale jeżeli zna interpretację, po co mu ją powtarzać? Trzeba mieć nosa.
 
Jak odróżnić dobrego kierownika duchowego od niebezpiecznego?
 
Niełatwe pytanie! Warto sprawdzić, czy to człowiek modlitwy. Jeśli jest księdzem – jak sprawuje Mszę. Sprawdziłbym, czy nie jest osamotniony, czy ma wspólnotę. Po pierwsze, próbowałbym więc wyczuć jego duchowość, ale też pytałbym o relacje. Jeżeli nie ma dobrych więzi przyjacielskich, istnieje ryzyko, że przez kierownictwo będzie szukał pokarmu, jaki daje przyjaźń. Pod pozorem kierownictwa dokona kradzieży – czerpiąc uwagę, akceptację, ciepło, intymność, idąc w stronę własnych potrzeb.
 
Często widać to w relacji kierownik duchowy – kobieta. Godzinna rozmowa z ładną kobietą jest przyjemna dla mężczyzny. Dlatego są podejrzani spowiednicy, którzy na dwudziestu penitentów mają dwadzieścia kobiet i wszystkie są ładne.
 
Po kilku spotkaniach sprawdziłbym, czy nie mówi za dużo, czy daje rady, nie słuchając. Ja mówię: „Mam kłopot z modlitwą” a on: „No jasne” i zaczyna konferencję o tym, co u Orygenesa jest napisane o modlitwie. Nie po to przyszedłem – sam sobie mogę poczytać Orygenesa, niech poda stronę. 
 
strona: 1 2 3 4 5 6




 

 
   Reklama   |   Wspomóż nas   |   Kontakt   |   Księga Gości   |   Copyright (C) Salwatorianie 2000-2019   |  Facebook