logo
 
A
A
A
 
ks. Krzysztof Grzywocz
Kilka praktycznych uwag zza drewnianych kratek
Katolicka spowiedź nie jest tylko darem dla spowiadającej się osoby. W chrześcijaństwie, chociaż wszystko jest głęboko osobiste, nie ma niczego prywatnego. Kościół zrodził się na krzyżu, który nie jest prywatną sprawą Chrystusa, lecz udziałem w Ojcowskim pro nobis. Także i sakrament pokuty nie może być oderwany od świadomości bycia dla, lecz może być owocnie przeżyty wtedy, gdy przeżywam go także jako służbę innym.

Dokonuje się to na wielu płaszczyznach. Na jednej z nich wyznanie grzechów jest formą modlitwy wstawienniczej za innych. Oczywiście, spowiadamy się z własnych grzechów. Niemniej jednak poprzez nasze wyznanie łaska sakramentu promieniuje na osoby, z którymi związane jest moje życie, którzy mieli być może udział w moim grzechu; dotyczyć może osób, których nie znam, a które dzięki mojej szczerej spowiedzi otrzymają na przykład pragnienie własnej spowiedzi.2 Gdy kobieta wyznaje, że zabiła swoje nie narodzone dziecko, to miłosierny Bóg, poprzez jej wyznanie, chce obdarować darem swojej miłości także jej matkę, która natrętnie nalegała, aby to uczyniła, albo męża grożącego rozwodem na wieść o życiu kolejnego dziecka. Być może - dzięki spowiedzi tej kobiety - uświadomią sobie swój udział w tym czynie, jego konsekwencje dla dalszego życia rodziny; ostatecznie ich obdarowanie dane poprzez modlitwę spowiedzi pozostaje tajemnicą Boga. Być może do końca życia nie uświadomimy sobie, jak wiele zawdzięczamy spowiedziom innych osób.

Tutaj ukazuje swój sens spowiadanie się "z tych samych grzechów". Ktoś, kto mozolnie, nieustannie na nowo przynosi do konfesjonału swoje problemy z alkoholem, seksualnością, kontaktami w grupie itp., być może uchroni kogoś od alkoholizmu, młodą kobietę od prostytucji, jakieś małżeństwo od rozwodu.

Służebne, katolickie przeżywanie spowiedzi jest dla wielu źródłem głębokiej radości, cennym wkładem w przeżycie sensu tego sakramentalnego daru. Egocentryzm jest trudny i odpychający, podobnie i spowiedź naznaczona nim nie przyciąga do siebie, lecz podsuwa wiele powodów, aby ją przenieść na następny miesiąc. Nie ma najmniejszego sensu walczyć z tą niechęcią (w egocentrycznym układzie ma ona swój sens - jako swoisty protest wobec takiego traktowania spowiedzi), lecz pytać, skąd się bierze.

Dwa spojrzenia i brama zadośćuczynienia

Gdy Chrystus przebywał w domu Szymona faryzeusza, w drzwiach pojawiła się "kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne" (Łk 7, 37). To wydarzenie jest dobrą okazją, aby zauważyć dwa spojrzenia na człowieka grzesznego - spojrzenie człowieka i spojrzenie Boga. Człowiek widzi grzech, Bóg przede wszystkim kobietę. Szymon faryzeusz mógłby całymi godzinami opowiadać o grzechach tej kobiety, znanej w całym mieście. Dla niego jest ona cała grzechem, najchętniej nie wpuściłby jej do swojego domu. Patrzy na nią przez grzech - swój własny grzech.

Chrystus, który nieporównywalnie dłużej mógłby opowiadać o grzechach tej kobiety, opowiada o jej miłości: "ona zaś łzami oblała mi stopy i swymi włosami je otarła (...), ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich (...), ona zaś olejkiem namaściła moje nogi" (Łk 7, 44-47). Bóg nie jest kolekcjonerem ludzkich grzechów. Skoro tylko człowiek, wyrwawszy się z bez-miłosnej niewoli grzechu, zaczyna kochać, Bóg nie wraca już do grzechu: "Czyż wasze grzechy są tak cenne, że trzeba je klasyfikować i katalogować (...), i wspominać z nie wiadomo jakiego rodzaju pobożnością?"3 Bóg opowiada o przywróconej zdolności do miłowania.

Spojrzenie faryzeusza hamuje rozwój człowieka, koncentruje go na grzechu i skazuje na jego niewolę. Celem spowiedzi nie jest grzech, lecz doświadczenie Miłości, które odnawia zdolność do miłowania. Kto przynajmniej raz doświadczył, odczuł każdą częścią swojego człowieczeństwa, która wynurzyła się z ciemności egoizmu, co oznacza integracja w przejmującym przeświadczeniu: "ja mogę kochać", ten nigdy więcej nie zobaczy w spowiedzi tylko odpychającego trudu, lecz dar samego Boga, Jego odwieczny zamysł, którego ludzki rozum nigdy do końca nie przeniknie.

Sama spowiedź jest już czynem miłości. Grzech nigdy nie wystąpi z inicjatywą takiego wyznania. Odnowiona zdolność do miłowania jest najlepszym zadośćuczynieniem, jest bramą wyjściową z sakramentu pokuty, która wprowadza w codzienne życie. Pragnienie i adekwatna forma zadośćuczynienia są swoistym sprawdzianem przeżycia sakramentu pojednania. Dobra analiza konkretnego zadośćuczynienia może wiele powiedzieć o podejściu do tego sakramentu. Jeżeli komuś dane było przejąć się płytkością i niepoprawnością dialogu w jego rodzinie, to decyzja dotycząca uczestnictwa w elementarnym kursie z psychologii komunikacji jest potwierdzeniem tego przejęcia. Podobnie nie dziwi częstsza modlitwa tego, który uświadomił sobie i przeżył skutki jej zaniedbania.

Te uwagi zza drewnianych kratek konfesjonału służą ostatecznie prostej wierze w sakrament pokuty jako spotkanie z Bogiem, dobrym Ojcem, który słyszy wyznania i odpowiada słowem i pojednaniem. On sam decyduje ostatecznie o kształcie tego spotkania, którego nie można z góry przewidzieć i uchwycić żadną ludzką metodą spowiedzi. Bez tej rajsko-naiwnej wiary nawet największe naukowe rozprawy o tym sakramencie nie wzbudziłyby w synu pasącym świnie tęsknoty za powrotem do Ojca, a drewniane kratki bardziej kojarzyłyby się z więziennym przymusem niż z krzyżowaniem się spraw Boskich ze sprawami ludzkimi.


Przypisy:

1. Zob. S. Kierkegaard, Pojęcie lęku, tłum. A. Djakowska, Warszawa 1996, s. 139. Autor pisze tu: "Następstwo grzechu idzie dalej i dalej, jednostka pełznie za nim jak krzycząca z rozpaczy kobieta, którą kat wlecze za włosy. Lęk jest jednak szybszy, wybiega naprzód i odkrywa następstwo, zanim ono nadejdzie, podobnie jak ciało niekiedy przeczuwa zapowiedź niepogody."
2. Zob. A. v. Speyr, Johannes. Betrachtungen über das Johannesevangelium, Bd. I: Das Wort wird Fleisch, Einsiedeln 1949, s. 99.
3. Ch. Péguy, Poezje, tłum. B. Ostromęcki, Warszawa 1978, s. 78.

Copyright C by Miesięcznik Znak & C Opoka 1998.

 
strona: 1 2 3 4




 

 
   Reklama   |   Wspomóż nas   |   Kontakt   |   Księga Gości   |   Copyright (C) Salwatorianie 2000-2019   |  Facebook