logo
 
A
A
A
 
pytanie i odpowiedź
Mam problem od wielu lat...
Mam problem z onanizmem, niestety, od wielu lat... a niedługo skończę 30. I właśnie, wyczytałam co było na Forum. Ale... chodzi mi o konkret: jak z tym walczyć??? Dużo rozumiem, kiedyś na spowiedziach to poruszałam, ale w zasadzie bez zmian, może tylko tyle że podchodzę do problemu spokojnie i wiem że ma na to wpływ wiele niezależnych czynników, emocje, stres itp itd, ok. Ale ile to jeszcze będzie trwać? Bo to że nie chcę to za mało, zbyt długo to trwało i trwa nadal na tym samym 'poziomie'. Co można zrobić? Jak rozwalić to co przez tyle lat narosło? Czy można tu w ogóle mówić o jakiś konkretnych radach? Czy pozostaje zdać się na Pana i czekać.... ??? męczy mnie to trochę...

Witaj! Z masturbacją jest tak, że niekoniecznie wiek człowieka jest tu cezurą. Owszem, zazwyczaj mówi się, że autoerotyzm to element wieku dojrzewania. Ale niekoniecznie - są przypadki, że masturbują się ludzie żyjący w małżeństwie. Z masturbacją jest tak, że może się pojawiać niczym świecąca lampka na tablicy rozdzielczej w samochodzie. To, że lampka się zapala oznacza, że trzeba zatrzymać samochód i popatrzeć do silnika. Sama lampka jedynie sygnalzuje coś. Trudno mi jednoznacznie powiedzieć, co może być przyczyną Twoich problemów z masturbacją, ale proponuję Ci popatrzenie właśnie pod tym kątem. Być może przeżywasz coś, co jest dla Ciebie trudne, a organizm jakby przekłada Twoje problemy na sferę seksualną. Nie jest więc tak, że za problemami związanymi ze sferą erotyczną stoi od razu pożądanie drugiego człowieka. W przypadku masturbacji jest często tak, że nie chodzi o seks, a o coś całkiem innego, np. napięcie emocjonalne związane z codziennością, szkoła czy uczelnia, stresy w pracy czy w domu, jakieś niepowodzenia, porażki życiowe, konflikty... Proponuję Ci, byś np. przez poradnię rodzinną czy w Twojej czy w pobliskiej parafii poszukała dobrego psychologa czy świeckiego czy księdza, który mógłby Tobie pomóc, aby zobaczyć Twój problem nie od strony moralnej, ale od strony ludzkiej psychiki. Myślę, że tu trzeba przyjrzeć się tej ludzkiej sferze, na którą składają się uczucia, emocje, konflikty, potrzeby, przeniesienia, ambicje itd. Gdy się z tego spowiadasz, to powiedz spowiednikowi o okolicznościach towarzyszących masturbacji, o Twojej woli i dobrowolności i to, że masz z tym długi już problem. Wtedy spowiednik powinien dobrze ustawić Ci ten problem od strony moralnej: na ile to jest w Twoim przypadku grzech, a więc na ile jesteś odpowiedzialna za swój czyn. Proponuję też, aby mieć stałego spowiednika, o ile to jest możliwe. Z tego, co piszesz, wygląda to na nałóg, a więc Twoja odpowiedzialność jest tu w jakiejś mierze ograniczona i Twoja wola jest osłabiona. Na pewno należy wystrzegać się treści, które mogą Cię prowokować do masturbacji i... po prostu ćwiczyć się w umacnianiu woli. Ale gdy Ci się to przytrafi, to się nie załamuj, ucz się cierpliwości, uśmiechaj się z siebie. Pan Jezus nie odrzuca Cię - serio. To jest na pewno jakaś lekcja pokory i cierpliwości dla Ciebie i Bóg może wyprowadzić z tego dobro. Niedobrze by było, gdybyś nie robiła nic w związku z problemami z masturbacją, ale też Tym, który może pomóc jest Bóg. On przez dobrych i fachowych ludzi może chce Ci pokazać Twój główny problem, a przypuszczam, że nie jest to masturbacja.

Pozdrawiam,
Norbert Frejek SJ
 




 

 
   Reklama   |   Wspomóż nas   |   Kontakt   |   Księga Gości   |   Copyright (C) Salwatorianie 2000-2019   |  Facebook