logo
 
A
A
A
 
o. Raniero Cantalamessa OFMCap
Nadstawić ucho na głos suflera
Kiedy wszystko redukuje się do osobistego, prywatnego słuchania Ducha, otwiera się droga do niepohamowanego procesu podziałów, gdyż każdy uważa, że ma rację. Wtedy już samo rozbicie i rozmnożenie się denominacji i sekt, często różniących się między sobą w zasadniczych punktach, pokazuje, że niemożliwe jest, by we wszystkich przemawiał Duch prawdy, gdyż w takim razie pozostawałby w sprzeczności z samym sobą.
 
Na takie niebezpieczeństwo najbardziej narażony jest świat protestancki, który z „wewnętrznego świadectwa” Ducha Świętego uczynił jedyne kryterium prawdy, sprzeciwiając się każdemu świadectwu zewnętrznemu, kościelnemu, które nie jest wprost tożsame ze spisanym Słowem Bożym. Niektóre frakcje radykalne idą o wiele dalej, oddzielając wewnętrzne kierownictwo Ducha nawet od słowa Pisma. Mieliśmy więc przeróżne ruchy „entuzjastów” i „oświeconych”, które naznaczyły historię Kościoła, zarówno katolickiego, jak i prawosławnego oraz protestanckiego. Najczęstszym skutkiem takiej tendencji, która całą uwagę skupia na wewnętrznym świadectwie Ducha, jest to, że niepostrzeżenie Duch... gubi gdzieś swą wielką literę i zaczyna zlewać się ze zwyczajnym duchem ludzkim. Tak właśnie uczynił racjonalizm.
 
Musimy jednak uznać, że istnieje również ryzyko przeciwne. Można absolutyzować zewnętrzne i publiczne świadectwo Ducha, ignorując to indywidualne, którego doświadcza się poprzez oświecone łaską sumienie. Innymi słowy, można redukować kierownictwo Pocieszyciela jedynie do oficjalnego nauczania Kościoła, zubożając w ten sposób różnorodność działania Ducha Świętego. Łatwo wówczas przecenić element ludzki, organizacyjny i instytucjonalny, otwierając tym samym drzwi do marginalizacji świeckich i przesadnej klerykalizacji Kościoła.
 
Również w tym przypadku, jak zawsze, musimy odnaleźć całość, syntezę, która jest kryterium prawdziwie „katolickim”, powszechnym. Ideałem jest zdrowa harmonia pomiędzy słuchaniem tego, co Duch mówi do mnie jako jednostki, i tego, co mówi do Kościoła jako całości i poprzez Kościół do pojedynczych osób. W swoim dekrecie o wolności sumienia sobór watykański II pragnął dokonać właśnie takiej syntezy.
 
Rozeznawanie w życiu osobistym

Prowadzenie Ducha Świętego na drodze duchowej każdego wierzącego dokonuje się w procesie, który nazywamy rozeznawaniem duchów. Pozwala ono odróżnić „Ducha Bożego” od „ducha świata”. Święty Paweł podaje – za Jezusem – do tego obiektywne kryterium: „Ciało pożąda wbrew Duchowi, natomiast Duch przeciwko ciału”. „Uczynki ciała” pokazują, że pewne pożądanie pochodzi od starego, grzesznego człowieka, „owoce Ducha” natomiast, że od Niego właśnie.
 
Niekiedy jednak owo obiektywne kryterium jest niewystarczające, ponieważ stoimy nie przed wyborem pomiędzy dobrem a złem, ale pomiędzy dobrem a innym dobrem. Chodzi wtedy o rozpoznanie, którego wyboru życzyłby sobie Bóg w konkretnych okolicznościach. W tym celu św. Ignacy Loyola rozwinął swoją naukę o rozeznawaniu. Wskazuje on, by przede wszystkim spoglądać na swój stan wewnętrzny, na intencje („duchy”), które stoją za danym wyborem. Pokazuje on też praktyczne sposoby zastosowania tych kryteriów. Kiedy trzeba wybrać pomiędzy dwiema rzeczami, dobrze jest zatrzymać się wpierw nad jedną z nich, jakbyśmy bez wątpienia chcieli właśnie ją wybrać. Pozostając w takim stanie jeden dzień lub dłużej, rozważamy poruszenia naszego serca co do tego wyboru: czy przynosi pokój, czy pozostaje w harmonii z innymi naszymi wyborami, czy nasze wnętrze ze spokojem kieruje nas w tym kierunku, czy też przeciwnie, stawia zasłonę niepokoju... Następnie powtarzamy podobny proces z drugą możliwością. Wszystko w klimacie modlitwy, poddania się woli Bożej, otwarcia na Ducha Świętego.
 
strona: 1 2 3 4




 

 
   Reklama   |   Wspomóż nas   |   Kontakt   |   Księga Gości   |   Copyright (C) Salwatorianie 2000-2019   |  Facebook