logo
 
A
A
A
 
Pytanie i odpowiedź
Od kiedy podjęłam tę decyzje unikam spowiedzi
Mam stalego spowiednika a zarazem kierownika duchowego. Od kiedy podjelam te powazna decyzje swiadomie i podswiadomie unikam spowiedzi. Czuje ze nic mi ona nie daje, ze musze wykonac tylko comiesieczny obowiazek,ze ksiadz traktuje mnie jak kazdego "normalnego" penitenta. Moja przyjaciolka, ktora jest siostra zakonna tlumaczyla mi bym zmienila tego ksiedza na innego spowiednika-a jesli nie wyjdzie to wroce z powrotem do tego i dopiero wtedy odkryje go na nowo. Innym ale chyba waznym problemem jest to ,ze ja jakos nie potrafie sie calkiem szczerze otworzyc przed tym ksiedzem,i jest prawdopodobne ze przed innym tez nie dam rady. Po prostu czuje niechec i strach przed tym sakramentem wiedzac jak jest on wazny w zyciu katolika. Probowalam nawet chodzic do spowiedzi co 2 tygodnie. Czy sadzicie ze wazne jest bym powiedziala o tym ksiedzu w konfesjonale,czy moze prywatnie podczas rozmowy,tak na osobnosci? Jak przeprowadzic taka rozmowe? Prosze was o szybka odpowiedz, bo musze isc do spowiedzi, a przez to ze nie moge podjac tej decyzji cierpia znajomi. Szczesc Boze

Jeśli trudność sprawia stały spowiednik, i jest to trudność jak na razie niemożliwa do pokonania, radzę zrezygnować ze stałego spowiednika. Zasadniczo to dobra rzecz mieć stałego spowiednika, ale nie dla wszystkich i nie zawsze. Możesz mu teraz wyjaśnić dlaczego rezygnujesz z jego posługi, skoro prosiłaś go wcześniej by był twoim stałym spowiednikiem. Gdy przyjdzie czas na to by miec stałego spowiednika, poczujesz sama, że korzyści są większe niż ewentualne opory...
Pozdrawiam. Tomasz Kot SJ
 




 

 
   Reklama   |   Wspomóż nas   |   Kontakt   |   Księga Gości   |   Copyright (C) Salwatorianie 2000-2019   |  Facebook