Chanel Santini Katolik.pl - Spowiedź - Spowiedź przed ołtarzem, ale bez księdza
logo
 
A
A
A
 
Pytanie i odpowiedź
Spowiedź przed ołtarzem, ale bez księdza
Czy możliwa jest spowiedź przed ołtarzem bez pośrednictwa księdza?

Przyłączając się do wypowiedzi poprzedników, tytułem uzupełnienia chciałbym rozproszyć pewne niejasności. Zawsze wyznajemy grzechy bezpośrednio przed Bogiem. Ołtarz jest tu zbędnym pośrednikiem (może nam, co najwyżej unaoczniać, że na tym ołtarzu my powinniśmy się znaleźć zamiast Jezusa). Zwlekanie z wyznaniem grzechów Bogu do czasu dopełnienia formalności związanych z sakramentem pokuty i pojednania, czyli uklęknięciem w konfesjonale jest niesłychanie ryzykownym nieporozumieniem (na granicy grzechu przeciwko Duchowi Świętemu). Natomiast konstrukcja sakramentu jest taka, a nie inna dla naszego dobra, a nie przeciw nam. Już o tym pisałem, proszę uruchomić wyszukiwarkę. Znaki widzialne są potrzebne NAM. BOGA interesuje SERCE. Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie: W jaki sposób możecie być pewne, że wyznałyście grzechy Bogu, to wyznanie zostało przyjęte, a grzechy przebaczone? Jeśli ołtarz ma być tym znakiem, to trochę mało, bo następnym razem szatan Wam powie: No dobrze, ale czemu to nie był ołtarz w Bazylice Św. Piotra w Watykanie? A kolejnym razem: A teraz idź do psychoanalityka i opowiedz mu wszystko, a on zapewni ci komfort psychiczny taki sam jak wyznanie grzechów w konfesjonale. Psychoanalityk zapewne dopełniłby wymiaru wspólnotowego sakramentu, gdyż nasz grzech ma tzw. wymiar horyzontalny (godzi we wspólnotę Kościoła (przedstawicielem kapłan), a nie tylko wertykalny (innymi słowy zarzucając Bogu, że źle to wykombinował z tym wyznawaniem grzechów i jednocześnie obmawiacie bliźnich (Np. Ula Manię, że spowiada się nieszczerze)). Jezus nie po to kazał ludziom nosić np. łóżko w szabat, po uzdrowieniu, bo miał taką fanaberię, tylko po to, by ludzie zapomniawszy, że byli chorzy i że Jezus odpuścił im grzechy pamiętali, że w szabat łazili po mieście z łóżkiem. Publiczna pokuta nie była taka zła, a rezygnacja z noszenia łóżka na plecach na rzecz uklęknięcia w konfesjonale wydaje się być znacznym, choć rozsądnym ustępstwem Kościoła. Tylko i wyłącznie dla naszego dobra. Logika zatajania kilku grzechów przed spowiednikiem jest powalająca. Przy całej ich ułomności, zdecydowanie wolę Boże rozwiązania, od pomysłów ludzkich. Po co chcecie skorzystać ze znaku sakramentalnego, by z niego nie skorzystać? To trochę tak, jakby paralityk zamiast nosić to łóżko w całości rozkręcił je na kawałki (może chciałybyście się dłużej nacieszyć Bożym Miłosierdziem?) Próbowałem zrozumieć, co napisałyście, ale nie potrafiłem. Natomiast nie oburzałbym się na uogólnienie, będące w istocie rzeczy eufemizmem, których pełna jest Wasza wypowiedź. Większość z dwóch osób (Uli i Mani), to dwie osoby. To po prostu taki inny sposób napisania prawdy. Ale nie wyznajcie w ten sposób grzechów, ani przed ołtarzem (ołtarz na pewno wysłucha wszystkiego, możecie być o to spokojne), ani przed spowiednikiem, (bo może nie zrozumieć: samo powiedzenie - ukradłem kawałek sznurka, bez dopowiedzenia, że na drugim końcu była krowa, jest nieczytelne). Obawiam się, że rozwiązanie Milciaka byłoby dla Was nie satysfakcjonujące (bo nie zmienia istoty sakramentu), natomiast większe nadzieje pokładałbym w sprotestantyzowanym katolicyzmie zachodnioeuropejskim. Jeśli będziecie cierpliwie czekać, to się pewnie doczekacie. Z Waszej wypowiedzi wynika, że pewnie macie taki zamiar. Ale uważajcie, po drodze jest kociołek ze smołą, że to tak eufemistycznie określę.
Michał
 




 

 
   Reklama   |   Wspomóż nas   |   Kontakt   |   Księga Gości   |   Copyright (C) Salwatorianie 2000-2019   |  Facebook