logo
 
A
A
A
 
pytanie i odpowiedź
To na pewno prawda, że spowiadać się NALEŻY z grzechów śmiertelnych...

To na pewno prawda, że spowiadać się NALEŻY z grzechów śmiertelnych, ale czy mamy dać sobie "wolne" od spowiedzi z grzechów lekkich? Prawdą jest też, że przynajmniej raz w roku, w czasie Wielkanocnym Komunię Świętą przyjmować należy, ale czy mamy stosować minimum? Przecież w sprawie życia fizycznego, to codziennie spożywamy posiłek (a jaką przy tym zwracamy uwagę, żeby był smaczny), a w sprawie życia duchowego to mamy "jeść" tylko tyle, żeby dusza nie "umarła"? Jeżeli kogoś kochamy (a chyba kochamy Jezusa Chrystusa), to staramy się być z kochaną osobą jak najczęściej i w jak najlepszych stosunkach... Spowiedź z grzechów lekkich daje nam taką szansę, że nie będziemy "zakurzać" łaski (wiem, że po grzechu lekkim nie tracimy łaski definitywnie, jak w przypadku g. śmiertelnego). Równie dobrze można powiedzieć "po co myć ręce przed każdym posiłkiem, skoro brudu nie widać?". Ksiądz sam wcześniej zauważył, że to puste miejsce w duszy po wyspowiadaniu się z grzechu śmiertelnego nie jest do zapełniania kolejnymi grzechami, ale do zapełniania cnotami... Taki stały kierownik duchowy może nam własnie pomóc we wzrastaniu w łasce... a poza tym - częsta spowiedź uwrażliwia nas na grzechy nawet lekkie, a w konsekwencji staramy się wówczas jeszcze lepiej naśladować Chrystusa. Wiem, że to ksiądz wie :-)))) ALe nam świeckim trzeba "kawę na ławę", bo gubimy się w niuansach teologii. Sama rownież wiem coś o tym... ;-)) Nie wiem tylko jak to jest BAĆ się spowiedzi.. (nawróciłam się dawno - 12 lat temu).
Rozumiem, że można się wstydzić, ale bać -czy chodzi o to, że ksiądz może ewentualnie nakrzyczeć? WYdaje mi się, że w kwestii grzechów to ludzie już wymyśleć nic nowego nie mogą i każdy ksiądz zna arsenał ludzkich grzechów, że gdyby nie miłość do bliźniego, to raczej powinien ziewać w konfesjonale, niż słuchać z zaciekawieniem.. Poza tym usłyszałam kiedyś, że ksiądz po udzieleniu rozgrzeszenia, często stara się poprzez pokutę zadośćuczynić za grzechy grzeszników, których wyspowiadał..
Pozdrawiam, Alicja


Piszac o Augustynie, ktory nigdy sie nie spowiadal, chcialem zauwazyc, ze dawniej pojmowano spowiedz sakramentalna inaczej niz my dzisiaj. Kosciol zacheca do czestej spowiedzi (i dobrze!). Mam jednak niekiedy wrazenie, ze niektorym czesta spowiedz zupelnie spowszedniala i tylko wmawiaja sobie, ze dzieki niej sa blizej Jezusa. Moze nalezaloby - zamiast biec do spowiedzi - uswiadomic sobie, ze jest wiele innych srodkow, ktore pozwalaja nam "nie zakurzac" laski.

Prosze mnie dobrze zrozumiec.

Nie chce zniechecac do czestej spowiedzi. Poprzez pokazanie w mojej ksiazce, ze tacy wielcy swieci i teolodzy jak sw. Augustyn, inaczej rozumieli koniecznosc i pozytecznosc spowiedzi sakramentalnej, chcialem zapytac, czy aby nie zapomnielismy o wielu innych niz spowiedz z poboznosci formach pokuty, darowania grzechow i pracy nad soba. Z Pani listu ktos moglby wysnuc wniosek, ze istnieje jedynie alternatywa: czesta spowiedz z grzechow lekkich albo legalistyczne minimum w podchodzeniu do wlasnych grzechow i slabosci. Wydaje mi sie, ze tak nie jest. Czesta spowiedz moze byc czyms pozytecznym, ale moze tez zaslepiac (z doswiadczenia wiem, ze nie zawsze uwrazliwia). Z drugiej strony, brak czestej spowiedzi sakramentalnej z grzechow lekkich wcale nie musi oznaczac braku codziennego nawracania sie i codziennej, wielorakiej pokuty. Skoncze na tym, gdyz nie chce sie powtarzac i pisac tego, co juz wczesniej napisalem.

Pozdrawiam. Dariusz Kowalczyk, jezuita.

 




 

 
   Reklama   |   Wspomóż nas   |   Kontakt   |   Księga Gości   |   Copyright (C) Salwatorianie 2000-2019   |  Facebook